Legendarne nazwy, plastikowe samochody.

W sercu każdego fanatyka są takie słowa, które rozpalają żar jego motoryzacyjnego serca. Każdy kto kocha samochody słysząc dźwięk legendarnych nazw pogrąża się na chwilę w marzeniach. Ja mam dokładnie tak samo, ostatnio jednak pojawiło się kilka słów, których wypowiadanie teraz przyprawia mnie o wymioty.

Skoda Rapid

Prym w zniszczeniu swojej legendy wiedzie Skoda. Kiedyś Rapid był legendą. Te samochody nazywane były czeskimi Porsche, a już samo wypowiadanie ich w jednym zdaniu obok Porsche nobilitowało je do tego by być zajebistym. Auto na tamte czasy miało genialny design i było jednym z niewielu (jeśli nie jedynym) coupe  “zza żelaznej kurtyny”. Na koniec wszystkiego miało swoje, konsekwentne i ciekawe rozwiązania jak np. silnik umieszczony za tylną osią. Kilka lat temu usłyszałem o powrocie Skody Rapid. Co sobie wyobrażałem? Widziałem niski, szeroki i 2-drzwiowy twór z silnikiem 1.8T umieszczonym centralnie. Jak bardzo zajebisty byłby to samochód ?!

…a czym naprawdę jest aktualny model Rapida? Kupą. Tak dokłądnie K-U-P-Ą! To nic innego jak odpowiednik Fabii w sedanie, tylko, że teraz ma trochę inny ryj i podnoszoną klapę (z Octavi) – no super. Wielka mi rewolucja. Spoko, jest tania i pewnie w Polsce będzie się sprzedawała jak jajka na święta, ale na BOGA, dlaczego ktoś postanowił nazwać to auto imieniem Legendy?! To tak jakby nazwać siatki z tesco Louis Vuitton.

Datsun

Nie mniej zasłużył na upodlenie Datsun. Chyba każdy z nas kojarzy Datsuna 240Z. Oczywiście, to jedno z najlepszych aut tej marki, ale produkowała ona też małe i gówniane samochody, ale każde miało w sobie to coś. Nowy Datsun to po prostu to samo czym jest Dacia dla Renault – tanią marką, dla niezbyt rozwiniętych krajów – extra. Faktycznie użycie nazwy Datsun było tu konieczne, jakby nie można było tego nazwać NISRAN albo SHITSAN.

Citroen DS…

Citroen wprowadzając nową linię DS też trochę namieszał w głowach francuskich purystów. Model DS był przełomowy. To auto wyprzedzało swoje czasy rozwiązaniami technicznymi, designem, komfortem i prowadzeniem – wszystkim! Był tak zaawansowany technicznie, że żaden z obecnych samochodów nie wykonał takiego skoku, a jeśli to zrobi – musiałby przynajmniej zacząć jeździć na wodę albo lewitować. DS3, DS4 to nic innego jak zwykłe kompakty. No dobra – mają trochę pseudo-stylu i masę dodatków, ale klasy nawet za grosz. Może pewną rehabilitacją będzie model DS9, ale szczerze? Nie sądzę.

A może się da…?

Jednak nie ma co narzekać, są też pewne powroty, które moim skromnym zdaniem wyszły całkiem fajnie. Jednym z nich na pewno jest Fiat 500. Autko ma fajny design i naprawdę nawiązuje do swojego poprzednika. Widać w nim te same linie, a auto skierowane jest do tej samej grupy społecznej. Oczywiście nie ma w nim już wystających chromowanych zderzaków i chłodzonego powietrzem silnika za tylną osią, ale wciąż widać w nim geny przodka. Auto ma ogromną liczbę ciekawych dodatków i pakietów, a w wersji Abarth Essesse… to genialne autko, które z chęcią przyjąłbym do swojego garażu – popatrzcie na detale!

Toyota GT86 mocno bazuje na legendzie AE86 i w tym przypadku nowy model jest chyba lepszy niż oryginał. W świecie plastikowej motoryzacji, niewyłączalnych systemów trakcji, turbosprężarek i masy elektorniki pojawia się ona: GT86 z wolnossącym, wysokoobrotowym silnikiem boxera o mocy 200KM, z napędem tylko na tył, seryjną szperą, lekkim nadwoziem i wyłączalnymi systemami bezpieczeństwa. Przyjemność płynąca z jazdy tym autem jest ogromna, aż szukasz sobie spraw do załatwienia bym nim pojeździć!
Kontynuacją legendy jest też Volkswagen Scirocco, którego testowaliśmy ostatnio. To auto jest niezłe, nie jest rewolucyjne, ale jest godnym następcą coupe VW. Zawsze mogło być gorzej – mogli z Scirocco zrobić K-Vana albo małego SUV’a do miasta.

Mickiewicz w cygańskim taborze?!

Nie ma co płakać na rozlanym mlekiem. Z różnych powodów świat motoryzacji ciągle się zmienia… czy na lepsze? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. Jedno jest pewne – nie unikniemy tego nawet jak bardzo byśmy się buntowali. Fajnie by było jednak, gdyby legendy były na zawsze legendami. Nazywanie taniego sedana imieniem sportowego auta jest jak wykopanie z grobu Mickiewicza i kazanie mu zajmować się wróżeniem z ręki w cygańskim taborze.

7 komentarzy

  1. Bartek Seicento

    Nie wiem czy wiecie, ale początkowo nowy Rapid miał się nazywać Felicia, a pierwsze wizualizacje tego modelu, jakie widziałem, to były po prostu Jetta V I Golf V Variant ze zmienionym przodem I tyłem. Nowego Rapida też bym chętniej widział jako coupe, coś w rodzaju Hyundaia Velostera.

  2. Michał Stepnowski

    Z tego co wiem, stary fiat 500 był samochodem, który zmotoryzował włochy, autkiem dla każdego, trochę odpowiednikiem naszego malucha (tylko z o wiele większą dawką stylu). Natomiast nowa 500 jest gadżetem, stylowym dodatkiem do modnych butów I torebki (że się świetnie prowadzi to inna rzecz) – nie wyobrażam sobie kogoś, kto miałby go mieć za jedyny samochód (szczególnie biorąc pod uwagę jego cenę), więc to o tej samej grupie docelowej chyba nie do końca jest trafne.

    • nie zgadzam się. starego 500 który zmotoryzował włochy bys mógł użytkować na co dzień a nowego nie? bo za mały? inne czasy były kiedyś i fiat dostosował auto do potrzeb obecnego rynku. dzięki mu za to, że używając nazwy "500" nawiązał designem do jego poprzednika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *