Fiat 126p – pierwsza „rajdówka”

Zawsze podobały mi się maluchy. Miały w sobie to coś, były polskie (adoptowane, zawłaszczone i koniec, żadne włoskie) i imponowała mi ich sportowa przeszlość. Kilka lat temu pięknego 126p kupiłem za 400PLN i odrazu wiedziałem, że będzie szybką, stylową rajdówką.

Przeczytajcie koniecznie cały artykuł na http://racetec.pl/maluch-moj-pierwszy-samochod-do-sportu/

BMW 740 CSL czyli E23 Coupe?!

Tak, to nie pomyłka, dzisiaj mamy dla was specjalny samochód, jedyny taki w Polsce i chyba na świecie. Adam, właściciel serwisu Auto Classic Service to fanatyk klasyczny BMW i wyścigów. Jak to zwykle bywa postanowił połączyć swoje pasje i zbudował sobie samochód do sportu z klasyka BMW. Nie, nie zrobił jak wszyscy kupując E30 albo E28. Adam postanowił iść swoją drogą i do sportu zbudował sobie… BMW serii 7 E23!

Samochód mogliście widzieć na wielu imprezach. Złota, klasyczna i wielka limuzyna zmieniała się przez lata jazdy po torach i próbach sportowych w całej Polsce. Początkowo była to zwykłą 735i, trochę odchudzona i delikatnie przygotowaną do sportu. Z każdą przejechaną imprezą auto zmieniało się co raz bardziej z leniwej limuzyny w torowe zwierzę. Adam zrezygnował z silnika 6-cio cylindrowego, na rzecz, większej, nowszej, a co najważniejsze mocniejszej jednostki – V8 o pojemności 4-litrów. Auto było coraz bardziej odchudzane i przygotowywane do sportu. Fotele kubełkowe, klatka zgodna z załącznikiem J, pasy szelkowe, brak deski rozdzielczej, plastikowe elementy nadwozia i poliwęglanowe szyby nigdy nie były w opcji BMW 7, (nawet wersji individual), a są w BMW Adama!

Prawdziwa rewolucja zaszła jednak w tym sezonie. Limuzyna, jaką pierwotnie było E23 zostało przerobione na… wersję coupe! Jednak nie jest to zwykłe coupe. Auto zostało ubrane w specjalnie przygotowany pakiet stylistyczny z lekkich elementów, zrobiony na wzór BMW E9 CSL. Przyznajcie, że z daleka, tak właśnie wygląda! Zmieniły się także zderzaki, które teraz mocowane są na zapinki, a całe auto zostało przemalowane na biały, wyścigowy kolor. Waga samochodu w tej chwili spadła do około 1150 kg, nieźle jak na 7-mkę z 4-litrowym V8 pod maską!
Ciekawe, czy inżynierowie przewracają się w grobie, czy są zadowoleni z takiego obrotu rzeczy?

Auto w tej chwili przygotowywane jest do startów w Wyścigowym Pucharze Polski. Mamy nadzieje, że finalnie uda się dopiąć wszystkie rzeczy i budżet na 2013. Wtedy na pewno przeczytacie nie raz o przygodach Adama i jego BMW na wyścigowym blogu RACETEC.pl Jak w każdej wyścigówce, Adam ma kilka kompletów kół. Są zimówki, deszcze, a także typowe slicki. Każde z nich ma swój styl i pasują do lini E23. Na sesję Adam założył repliki BBS’ów, które wyglądają naprawdę nieźle. Jak wam podoba się takie BMW 740 coupe?

Pierwsza runda Pucharu YTP 2013! Na zimowo!

W ten weekend odbyła się pierwsza runda Pucharu Yougtimer Party. Z aparatem odwiedziliśmy tor Poznań. Jak było? Mroźno, śnieżnie i ślisko, czyli dokładnie tak, jak… nie powinno być na wyścigach dla zadbanych klasyków 🙂 Trudno dziwić się temu, że spora część wychuchanych cacuszek została w grażu. Na szczęście, pojawiła się grupa zapaleńców, dla których pogodowy figiel spowodował uśmiech na twarzy podczas zapinania soczystych boków. W tym roku zmieniły się zasady imprezy i zimowa runda była pierwszą rozgrywaną na nowych zasadach. W sobotę odbywają się jazdy po standardowych próbach sportowych, a w niedziele uczestnicy mają możliość wzięcia udziału w Track Day’u na torze Poznań płacąc obniżone wpisowe. Czy ta forma się sprawdza? Trudno powiedzieć, bo aut na torze było niewiele, ale winna jest przede wszystkim pogoda. Zobaczcie zdjęcia z imprezy!

za zdjęcia dziękujemy studiodada.pl

Wyniki:
A-2000+
1 – 35 Tomasz Augustyniak – Mini Mk II
2 – 19 Rafał Grodecki / Adam Kłosowski – BMW E21
3 – 28 Krzysztof Banach / Natalia Paszyn – VW 1200 Garbus

AS-1000
1 – 14 Piotr Banach / Joanna Mierzejewska – Polski Fiat 126p
2 – 15 Paweł Witczak – Polski Fiat 126p
3 – 13 Jan Lewandowski – Polski Fiat 126p

AS-2000+
1 – 22 Miłosz Iwanicki – BMW E28 535i
2 – 27 Hermann Bleike – BMW E28 530i
3 – 5 Przemysław Kosiak / Szczepan Kosiak – Ford Escort MK2

B-2000
1 – 20 Marcin Łuczak / Magdalena Łuczak
2 – 30 Łukasz Socha – BMW E30 318i
3 – 62 Mateusz Hornung

B-2000+
1 – 33 Tomasz Wróblewski
2 – 3 Sebastian Krzyczmanik / Violeta Wysota – BMW E30
3 – 42 Adam Augustyniak / Liliana Augustyniak – BMW E30

BS-2000
1 – 18 Łukasz Hajdrowski / Maciej Wieczorek – Ford Fiesta
2 – 38 Filip Włodarczak – Honda CRX
3 – 46 Szymon Waśkowski / Przemysław Mijalski – BMW E30 318is

OPEN
1 – 1 Piotr Stefański / Klaudyna Stefańska – BMW E30
2 – 2 Tomasz Paweł Zamojski / Daniela Otomańska-Zamojska – BMW E30
3 – 10 Andrzej Grzesik / Tomasz Widawski – Ford Fiesta XR2i

Wystawa klasyków na DUB IT! 2013 – BMW 635CSI

W tym roku na festiwalu DUB IT! odbędzie się wystawa klasyków pod naszym patronatem. Auta, które zgłaszają się na imprezę są na tyle świetne, że postanowiliśmy pokazywać najładniejsze z nich na klasycznym, jeszcze przed imprezą. Tym razem BMW 635CSI, robi ogromne wrażenie, trzeba ją zobaczyć na żywo!

Nie zapisałeś się? Zgłoś swoje uczestnictwo pod linkiem: http://dubit.pl/?page_id=136
Chyba nie musimy wam pisać, że warto… tylko zobaczcie to genialne otoczenie, te auta i te zdjęcia!

Następca. Test nowego Volkswagena Scirocco.

Ilekroć wsiadam do mojego klasyka, miotają mną myśli „czym będzie jeździł mój przyszły syn? Przecież nie jednorazowym Chevroletem Aveo czy innym shitem.” „Może kupić kilka dobrych aut, schować do stodoły, tak żby miał porządne samochody jak dorośnie?” Niestety, to nie uniknione. Za kilkadziesiąt lat nie tylko mój syn, ale pewnie i jak będziemy zmuszeni bujać się plastikami. Czy naprawdę te auta są takie złe? Na to pytanie będziemy sobie wspólnie odpowiadać w cyklu testów nowych samochodów. Było już nienajgorsze A3, a teraz zobaczymy czy nastepca legendarnego coupe Volkwagena – Scirocco jest tak dobry jak jego dziadek.

Z zewnątrz…

… jest nieźle. No po prostu podoba mi się ten wóz! Z jego przodkiem nie znajdziemy wspólnych lini, ale chwała za to Volkswagenowi, że Scirocco to dalej 2-drzwiowe coupe o sportowym zacięciu, a nie rodzinny sedan. Niestety taką zbrodnie popełniła Skoda, nazywając nowego 4-drzwiowego sedana Rapid, czyli tak jak legendarne coupe Skody, wielokrotnie wymieniane jednym tchem z Porsche 911. Teraz Rapid’a można wymienić jednym tchem co najwyżej koło Thalii albo Dacii. Nowe Scirocco jest agresywne, ciekawe i naprawdę mi się podoba. Wiadomo, nie zamieniłbym go na MK1 na dobrej feldze, ale jak na dzisiejsze standardy designu – ten samochód wyróżnia się na ulicy i jest „jakiś”.


…a w środku…

emocje troche opadły. Deska rozdzielcza jest nudna i przypomina tą z Golfa i Jetty. Prawdą jest też, że deska w poprzednich generacjach Scirocco nie porywała specjalnie i w zasadzie niewiele różniła się od Golfa, więc nie ma na co narzekać. Niewątpliwą zaletą jest jakość materiałów użytych do wykończenia, są znacznie lepsze niż w mk1 i mk2. Dużym plusem są fotele – świetnie trzymają na boki i są wygodne, mają też ciekawą „siateczkową” tapicerkę. Jest spora szansa, że latem nie przykleisz się do siedzenia, a tapicerka nie zużyje się w ciągu kilku lat. Tu na pewno nowy model nie ustepuje staremu – tam też były fajne, sportowe fotele, ale nie tak wygodne jak te w nowym Volkswagenie. Poza tym środek jest niezły, czarny i w sumie nawet dość przytulny. Widoczność w środku jest dość słaba. Szerokie słupki trochę przeszkadzają. Podobnie jest z tylną szybą, która przypomina bardziej zaślepkę niż okno. Cofanie bez spoglądania w boczne lusterka i wspomaganie się kamerą cofania byłoby prawie niemożliwe. Ciekawe jak po dłuższym czasie zachowa się wnętrze w nowym Scirocco. Stare potężnie piszczy i trzeszczy na dziurach, w nowym teraz jest cisza, a co będzie za pół miliona kilometrów, o tym przekonamy się za jakiś czas, o ile wytrzyma reszta podzespołów.


To co najważniejsze… czyli jak się tym jeździ?

Stare Scirocco ma w sobie to coś co czyni je wyjątkowym. „Gokartowa frajda z jazdy”, która promuje samochody pewnej marki, w starym Scirocco jest świetnie odczuwalna. Samochód nawet w serii jest niski i mały, a przez to zwinny i skrętny. Nowy model wydoroślał i urósł znacznie. Sprawia wrażenie znacznie większego samochodu i faktycznie taki jest. Gokartowa przyjemność z jazdy zgubiła się gdzieś w zakamarkach nowej karoserii, ale mimo wszystko nowy Volkswagen prowadzi się nieźle. Ma niesamowicie skuteczne hamulce i jedzie tam gdzie mu pokażesz. Myślę, że starszy model niczym mu nie ustępuje i na takim samych oponach w zakrętach te samochody mogłby śmiało rywalizować. Nowy model jest bardziej komfortowy, choć tylne zawieszenie wydaje stuki jakby było zepsute. Seryjnie jest wygodniejszy niż poprzednik i to trzeba szczerze przyznać. Subiektywnie i szczerze – nie wiem czym wolałbym jeździć. Oba samochody mają swoje wady i zalety, a ja nie jestem specjalnym fanem starych ani nowych VW, więc po prostu napiszę – Wolę jeździć E28 😀

Jak szybko to jedzie?

Do testów dostaliśmy Scirocco z silnikiem 1.4 TSI o mocy… 160KM! Sporo jak na pojemność 1400 ccm. Nie zapominajmy jednak, że ten silnik został wyposażony nie tylko w turbo, ale także w kompresor. Dwie sprężarki, poczwórna możliwosć awarii – świetnie! To nie pierwszy romans kompresora z małym silnikiem Volkswagena. W latach 90-tych w sprzedaży było dostępne Polo G40. Mały sportowiec miał seryjnie ponad 100KM generowane z silnika o pojemności 1.3. Domorośli tunerzy dociągali silnik bez problemu do 150KM, a ci bardziej wprawni łamali barierę 200KM. Silnik znosił bez problemu „katy” i codzienną jazdę. Niestety 1.4 TSI zbiera bardzo niepochlebne opinie, a informacje o sklejaniu się pierścieni z tłokami, pękających głowicach i zacierających się wałach przy przebiegu poniżej 30 000 km są po prostu zatrważające! Nasze Scirocco podobno wyposażone jest w nowy silnik pozbawiony wad poprzednika. Jak będzie – okaże się za jakiś czas. Niestety o przebiegach i wytrzymałości 1.3 G40 nie ma co marzyć już nigdy.

160KM, Turbo, kompresor, 16 zaworów…

brzmi dumnie. TYLKO CO TE KONIE ROBIĄ PODCZAS JAZDY?! Czy ktoś pasie je sianem z dodatkiem valium? Czy może rozbiegają się na sygnał dodania gazu w różne strony?! Niestety samochód mimo tych 160KM na papierze i niskiej masie (1250kg) jest po prostu wolny. Podczas przypieszania Scirocco wydaje się jechać „skokowo”… trochę przyspiesza, potem wcale, potem od 4500 obr/min zaczyna jechać ale koło 5500 obr/min błaga o litość. Do Scirocco wsiadłem wprost z Audi A3 2.0TDI 150KM, które po prostu zmasakrowałoby teoretycznie mocniejsze Scirocco.

Mimo tego, że nie jest szybkie, nie jest też ekonomiczne. W katalogu wygląda to genialnie. Spalanie w trasie powinno wynosić w okolicy 5-6l. Mnie nie udało się w trasie zejsć poniżej 7, jazda autostradowa to 11l na każde 100km a dynamiczna jazda w mieście… 13l i wiecej. Pierwsza setka w nieco ponad 8 sekund. Myślę, że zdrowe Scirocco MK2 1.8 16V o mocy 139KM byłoby równie ekonomiczne i szybkie co nowy model. Brzmiąc przy tym znacznie, znacznie lepiej. Niestety w zamian za prostotę silnika i bezawaryjną jazdę stare Scirocco emituje więcej dwutlenku węgla do atmosfery. Mniej więcej tyle co jedna zdrowa krowa na pastwisku.

Więc może dla potomka…?

Nowe Scirocco to niezłe auto. Nie kupiłbym takiego z silnikiem 1.4, ale… wersja R wyposażona 2-litrowy silnik doładowany turbosprężarką o mocy 265km… to brzmi ciekawie! Bez wątpienia mój potomek za kilkanaście lat „jarałby” się tym autem. Pewnie będzie, jeśli tylko jakiś Scirocco R przetrwa tyle co jego przodek!

Wynajmij swojego klasyka!

Twój samochód stoi w garażu nieużywany? Pomyśl żeby go wynająć! Nieco ponad miesiąc temu uruchomiliśmy nowy portal – wypozyczalnia-klasykow.pl, czas na pierwsze, małe podsumowanie tego przedsięwzięcia. My świętujemy mały sukces, bo jest ku temu powód!

– blisko 100 przepięknych aut do wynajęcia
– 20 tysięcy odwiedzin
– 80 tysięcy odsłon
– pierwsze miejsca w wyszukiwarce na frazy związane z wynajmem klasyków

Strona cieszy się dużą popularnością i sporo osób pyta „CZEMU JEST ZA DARMO?!” a my odpowiadamy – bo tak! Robimy to dla Was i zupełnie za darmo. Zapraszamy do dodawania ogłoszeń i wynajmowania tych pięknych aut. Zdajemy sobie sprawę, że na razie trwa „martwy sezon”, ale wiosna już w powietrzu! A na zachętę poniżej kilka naprawdę fajnych okazów do wypożyczenia…

http://wypozyczalnia-klasykow.pl/opel-kadett-c1-limo/

http://wypozyczalnia-klasykow.pl/fiat-125p-5/

http://wypozyczalnia-klasykow.pl/chevrolet-camaro-sport-coupe/

http://wypozyczalnia-klasykow.pl/vw-t2-hipissowski-ogorek/

http://wypozyczalnia-klasykow.pl/wolga-gaz-24-valentina/

w123 kontra A3. Klasyczna limuzyna czy nowoczesny hatchback?

Mercedes?! A na co? A komu to potrzebne?

Do zakupu kolejnego auta podchodziłam sceptycznie. No bo po co nam kolejny emerytowany pojazd, który pewnie zaraz zostanie obniżony tak, że przejazd przez próg zwalniający to będzie prawdziwy „rocket science”. Poza tym Mercedes?! Zarażona miłością do BMW, jakoś nie umiałam sobie tego wyobrazić. Jednak jak już stało się faktem, że do rodziny dołączył poczciwy, zielony Mercedes w123 zaczęłam szukać zalet. Nie szukałam długo. Wystarczyło do niego wsiąść. Pomimo zasłużonego wieku i godnego przebiegu, to auto wyglądało po prostu DOBRZE. Środek w idealnym stanie, każdy detal wykończony w każdym szczególe. Niestety musiałam przyznać, że pomimo wielkiej miłości do Zygfryda, to nasz „nowiuteńki” w123 jest o wiele lepiej wykończony. Zachwycona detalami, coraz bardziej wierzyłam, że to kolejne auto, którym po prostu będę chciała jeździć. Zdanie zmieniłam już kilka kilometrów dalej, gdzie okazało się, że wielkość mercedesa mnie przeraża. Podobno różnic w wielkości nie ma znacznych między e28 a w123, ale dla mnie wielkość maski, zakończonej jeszcze na dodatek celownikiem na łamiących przepisy przechodniów, była przerażająca. Wydawało mi się, że bagażnik też jest daleko, daleko za mną. Jednak to nie był koniec, bo przecież do wielkości można się przyzwyczaić, w końcu jakiś czas jeździłam „siódemką”, która jest naprawdę wielka. Najgorsza okazała się „procedura startu”, której nie ogarniam. Tu dotknąć, tam pogłaskać, wdech ,wydech policzyć do 5 i jeszcze pewnie trzeba znać hasło – to dla mnie za dużo. Zygfryd nie wymagał ode mnie aż tyle. Po przestawieniu fotela, „obejmował” mnie i mogliśmy zacząć wspólną podróż, pomimo dość znacznego obniżenia – po prostu do tego się już przyzwyczaiłamJ Zygfryd pomimo dość rustykalnego wyposażenia był idealnym kompanem podróży. Jechał, hamował, skręcał… (nie tylko koła, ale i karki przechodzniów 😉 ) Kiedyś myślałam, że im więcej gadżetów i udogodnień, tym auto jest lepsze. Dzięki mojemu narzeczonemu zrozumiałam, że nawet wspomaganie kierownicy nie jest niezbędne. Jak jest to fajnie, ale jak nie ma -to nie ma tragedii. Nawet jak zdarzało mi się jechać gdzieś nowym autem (2007 lub nowszym) wydawało mi się, że coś jest nie tak z kierownicą, bo aż za lekko chodzi.

Ale o co tu chodzi?

Kiedy Piotr podjechał pod dom Audi, nie zdążyłam się o nic zapytać, jak wrażenia, tylko usłyszałam „Wsiadaj i jedź”. Więc wsiadłam, przesunęłam fotel i… no właśnie zgłupiałam. Miliony kontrolek i informacji, które w pierwszej chwili mnie przytłoczyły. Jak już udało mi się włączyć silnik, delikatnie spróbowałam ruszyć, próbując wyczuć to auto i co najważniejsze kierownicę, którą można przecież kręcić bez użycia siły. Rozkręcałam się coraz bardziej, aż pojawiła się pierwsza przeszkoda – czerwone światło. Zatrzymałam się, wrzuciłam „na luz” i… przeraziłam się. Spanikowana próbowałam ogarnąć co się stało, dlaczego auto zgasło?!?! Nacisnęłam sprzęgło, szybko przeanalizowałam co się stało i dopiero wtedy się zorientowałam, że to auto ma system „START-STOP”! Po kilku skrzyżowaniach, stwierdziłam, że jest to całkiem fajne rozwiązanie, oczywiście do czasu, kiedy auto jest nowe i silnik włącza się praktycznie niezauważalnie. Jako, że jestem ciekawska, na każdych światłach próbowałam rozszyfrować do czego służą te wszystkie przyciski i pokrętła. Chciałam wiedzieć wszystko, ale okazało się że moja trzydziestokilometrowa wycieczka Audi, to za mało czasu żeby poznać to auto. Ogromnie zaskoczył mnie silnik – był niesamowicie elastyczny i przyspieszał z wielką siłą. Mało, który klasyk ma z nim szanse, a jeśli dodać do tego niskie spalanie – w tej kwesti przegrywa każdy starszy wóz.

To może jednak klasyk…

Po tej pierwszej przejażdżce miałam mieszane uczucia. No bo skoro mogłam jeździć Zygfrydem, czy też innym klasykiem, który nie posiada tych wszystkich gadżetów i gadżecików, to czy naprawdę je potrzebuję? Czy naprawdę komfortowa jazda samochodem jest możliwa tylko wtedy, gdy auto tak naprawdę samo jedzie, a kierowca jedynie wspomaga je obsługując pedały i kierownicę? Według mnie nie. Jednak przypuszczam, że ja jestem nielicznym wyjątkiem wśród kobiet – kierowców. Ja po prostu umiem dopasować się do auta. Mimo wszystko jestem pozytywnie zaskoczona tym Audi A3. Może, gdyby nie zaporowa cena (158 tyś POLSKICH NOWYCH ZŁOTYCH), zastanowiłabym się poważnie nad jego zakupem. No może w trochę bardziej okrojonej wersji, ale na pewno z tą kolorystyką w środku. Czarna alkantara w połączeniu z czarną, ekologiczną skórą wyglądają elegancko, razem z bardzo wygodnymi fotelami, to zestaw doskonały.

Dojedzie czy nie dojedzie?

Jedno wiem, nowe Audi jest naprawdę ciekawą propozycją dla kobiet, które lubią mieć podane wszystko łatwo i przyjemnie. To auto pomaga we wszystkim. Dziwne, że jeszcze nie odbiera zakupów od obładowanej właścicielki, gdy ta chce usiąść za kierownicą. Informuje za to uprzejmie, że kończy się paliwo i bardzo chętnie podpowie, jak trafić do najbliższej stacji, tak by właścicielka nie musiała się martwić, że auto zatrzyma się w szczerym polu, bo zapomniała zatankować. Ten gadżet naprawdę mi się spodobał, szczególnie, że nowe Audi, nie ma tradycyjnego wskaźnika poziomu paliwa, przez co nie ma tego dreszczyku emocji czy wskazówka już dotyka ogranicznika, czy może jeszcze zostało 0,1 mm. Tu są światełka pokazujące poziom paliwa, a na ekranie wyświetla się odległość, jaką możemy pokonać do kolejnego tankowania. Niby fajnie, ale z doświadczenia wiem, że wskaźnik ten pokazuje 50 km, po czym nagle zaczyna pokazywać 0 km, gdzie stan ten może utrzymywać się kolejne kilkanaście kilometrów. Dlatego ten wskaźnik poziomu akurat mi się nie podoba. Jednak żeby nawigacja mogła nas poprowadzić do celu trzeba udostępnić swoje połączenie internetowe ze smartphona, tak żeby mapy Google mogły się zaktualizować. Bez tej procedury nawigacja po prostu się nie włączy, a my zatrzymamy się w środku pola czekając na ratunek, bo przecież nie wszędzie mamy dostęp do sieci. Bez sensu…


Komfort jazdy, nawet nocą.

Z kolei za każdym razem, jak wsiadam do nowego auta, zachwycam się oświetleniem drogi. Światła w nowych autach, a w tym Audi A3 szczególnie, zapewniają niesamowity komfort jazdy w nocy – droga jest oświetlona idealnie. To jest chyba jedyna rzecz, której brakuje mi w starszych samochodach. Zreszą komfort jazdy w tym aucie to nie tylko światła. Samochód jest genialnie wykończony i wytłumiony. Silnik mimo tego, że jest dieslem, prawie go nie słychać, a silnik z Mercedesa wydaje się mieć przy nim maksymalnie jeden cylinder z Ursusa.


„Lubię to” na Facebooku!

Mój narzeczony przekonuje mnie, przy każdej możliwości, że dźwięk silnika i wydechu to jest najprzyjemniejszy dźwięk jaki można słyszeć w aucie. Coś w tym jest, bo w klasyku wcale nie potrzebny jest sprzęt audio z najwyższej półki. Przejażdżka takim autem i bez tego sprawia przyjemność. Audi też jeździ się przyjemnie, ale jako że silnika praktycznie nie słychać, dobry sprzęt grający nie jest zły. Tu się pojawia moje ale… Akurat w tym modelu, którym jeździłam sterowanie radiem, jak i nawigacją wymaga od użytkownika bardzo dużego skupienia, bo z intuicją ma mało wspólnego. Zamiast standardowych przycisków i pokręteł, otrzymujemy jedno gigantyczne pokrętło, które należy obracać, ale w sposób przeciwny niż podpowiada nam to intuicja, przez co zamiast na drogę trzeba patrzeć na ekran, czy wybieramy dobrą opcję. Jak już znajdziemy stację, albo zsynchoronizujemy naszego smartphona, jazda naprawdę robi się przyjemna, bo audio naprawdę fajnie brzmi. I nawet nie musimy się martwić, czy nie rozładuje się nam telefon, jak odtwarzamy z niego muzykę, bo to nadopiekuńcze auto, wyświetli nam na ekranie komunikat o niskim naładowaniu baterii. Kolejną dobrą informacją dla gadżeciaży jest fakt, że po zsynchoronizowaniu telefonu z samochodem, na ekranie można obsługiwać Facebooka lub Twittera. Ja tego akurat nie potrzebuję, ale już widzę jak maniak Forsquare „czekinuje” się na każdym skrzyżowaniu. Spoko, przynajmniej jego znajomi mogą dowiedzieć się gdzie są korki;)


Jak się jeździ?

O właściwościach jezdnych nie mogę się wypowiedzieć, bo żaden ze mnie ekspert, ale zawieszenie A3 sprawia, że auto jeździ nie tylko wygodnie, ale i pewnie. Mercedes znacznie ustępuje tutaj Audi. Jego prowadzi się jak duży pokój siedząc na kanapie. Jeśli miała bym wybierać, to wolę jeździć a3 niż w123, bo ono po prostu jest mniejsze, przez co łatwiej nim manewrować. Mercedes to auto bulwarowe, którym można się powozić w niedzielne, słoneczne popołudnie, a a3 można pojechać wszędzie i zaparkować wszędzie, bo jest po prostu kompaktowe.

Mimo wszystko chyba jednak pozostanę przy klasykach, bo te auta mają duszę. Każde ma swoją niepowtarzalną historię. Poza tym buldogi francuskie, które uwielbiam pasują bardziej do klasyków Nawet do Mercedesa w123!

Magda.

Za wspaniałe foty dziękujemy Aleksandrowi Ziarneckiemu ZIARNECKI.pl

Czy to nowe auta są złe, czy może z nami jest coś nie tak?

To, że kiedyś będziemy jeździć nowymi samochodami jest nieuniknione. Niestety, mimo poczciwości naszych klasyków kiedyś po prostu nie będzie można pozwolić sobie na codzienną jazdę niezależnie od dystansu i aury. Znalezienie części będzie graniczyło z cudem, a używanie youngtimera do jazdy codziennej w naszym klimacie zapewne zaowocuje tym, że karoseria po prostu nie wytrzyma. Proces naturalnego utlenienia blachy będzie tak zaawansowany, że w końcu zawieszenie zastuka o maskę… Kilka razy próbowaliśmy jeździć nowymi samochodami, ale nie było żadnych oficjalnych testów. Oczywiście jest parę aut które nam się podobają i jest kilka ciekawych propozycji, którymi się zainteresowaliśmy. Sprawdzimy dla was kilka nowych, „plastikowych” samochodów i ocenimy je subiektywnym (i czasem mniej subiektywnym) okiem. Nie bójcie się – klasyczny.com nie przekształci się w portal pochwalny współczesnej motoryzacji, znając życie raczej utwierdzimy się w zajebistości klasyków 🙂

Nowy hatchback czy klasyczna limuzyna?

Przyznam, że ilekroć wsiadam do nowego auta coś mi nie pasuje. Pisałem już o tym nie raz. Elektroniczny Ręczny? Co za kara. Multitouchpad do wszystkiego…? Jak mam zmienić stację albo zwiększyć głośność?! Systemy wspomagające wszystko, nawet regularne oddawanie moczu? Dziękuję, nie potrzebuję! W przeważającej większości nowe auta nie mają w sobie tego czegoś co mnie pociąga. Jest jednak kilka ciekawych wozów, które dobrze rokują i wydają się ciekawymi rozwiązaniami jeśli szuka się czegoś prosto z fabryki. Jakiś nowy Mercedes, Audi, Toyota GT86 a może i pojedyncze modele innych producentów wydają się samochodami, których mógłbym użwać do „zwykłej jazdy”. Ale wciąż brak w nich tej „solidności” i prostoty aut sprzed kilkunastu – kilkudziesięciu lat, którą bardzo sobie cenię. Właśnie dlatego do pierwszego testu tego typu postanowiłem zaprosić moją wybrankę, która na co dzień jeździ zarówno klasykami, jak i trochę nowszymi autami. Poprosiłem ją aby wybrała między dwoma pojazdami i porównała je ze sobą. Może to nieco dziwne zestawienie, a na pewno nie „miarodajne” i w opinii większości zapewne nie powinno się porównywać ich wprost – bo dzieli je blisko 40lat! Jednak oba samochody sygnowane są znakiem marki „premium”, zostały wyposażone w silnik diesla, a także mają jedno zadanie – wozić codziennie do pracy, sklepu, na zakupy i do znajomych. Nowe Audi A3 (w sam raz dla kobiety do miasta) i Mercedes W123, którym mam przyjemność bujać się codziennie.

Magda zna się na rzeczy. Wie co to gwint, slick, naciąg, air ride, e28, Buick, silnik krokowy, turbo, rozróżnia większość starych i nowych modeli samochodów, i pewnie zagięłaby swoją wiedzą sporo facetów jednak jest bardziej obiektywna ode mnie jeśli chodzi o wybór: stary czy nowy. Ja wybieram Mercedesa i nie zamierzam go wymieniać na A3, a co wybierze Magda? Przeczytajcie jeszcze tym tygodniu! Co wy o tym sądzicie? Co WY byście wybrali?

Konkurs: Wymyśl wlepkę!

Dzisiaj mamy dla was konkurs. Zadanie polega na wymyśleniu wlepki (lub samego tekstu na wlepkę) i wysłaniu go do nas na adres kontakt@klasyczny.com a do wygrania… Kalendarz z repliką Syreny Sport! Klimatyczne zdjęcia, ciekawe miejsca no i TO auto. Czekamy na wasze zgłoszenia!

Diabeł tkwi w szczegółach… BMW 325i MT2

Łukasz bez wątpienia jest klasycznym przypadkiem psychopaty motoryzacyjnego, o którym pisałem jakiś czas temu. W jego aucie nie ma żadnych kompromisowych rozwiązań. Nic tu nie może być „takie sobie”. Kiedy poznałem Łukasza, jego samochód już wtedy mi się podobał. Piękny, krwisto-czerwony lakier, oryginalny pakiet M-technik 2, no i skręcane felgi RH w pokaźnym rozmiarze 17 cali. Gdy zachwycałem się BMW (w końcu wtedy sam miałem wyścigówkę na bazie tego modelu) Łukasz skwitował wszystkie zachwyty mniej więcej tak: „daj spokój, ja tu mam jeszcze masę pracy!”. Od razu wiedziałem, że mamy dokładnie taką samą chorobę!

BMW Łukasza to moim zdaniem jedna z najbardziej wychuchanych E30-stek w Polsce. Wiem co mówię. Właściciel może nie prezentuje każdej małej zmiany w swoim aucie na wszystkich forach o BMW, tak by masa internetowych „horse bitterów” mogła „jarać” się tym co zrobił, ale w swoim garażu dba o każdy detal E30-stki. Jego BMW to nie tylko jeden z najbardziej zadbanych, ale także jeden z najlepiej wyposażonych egzemplarzy w naszym kraju. Ma praktycznie wszystkie dodatki jakie można było zamówić do 325i. Wycieraczki na przednich lampach, komputer pokładowy, oryginalny pakiet ospojlerowania M-technik 2, uchylne tylny szyby, pelna elektryka, a także najlepsza jednostka napędowa – M20B25. Co więcej może być potrzebne do szczęścia?

Gdy pierwszy raz zobaczyłem ten samochód – jak wspominałem, już wtedy zrobił na mnie wrażenie. Ale za każdym razem kiedy widzę się z Łukaszem auto wygląda jeszcze lepiej. Samochód miał piękny lakier, ale właściciel widział w nim małe niedoskonałości… właśnie dlatego postanowił pomalować CAŁE AUTO OD NOWA. Teraz, po wielu godzinach pracy doświadczonego lakiernika i wielu godzinach spędzonych z maszyną polerską, samochód wygląda bez wątpienia lepiej niż nowy. Jego lakier pomimo tego że jest czerwony – po prostu poraża swoim blaskiem! Co więcej, Łukasz chyba wybrał niebrudzącą się wersję farby, bo tego auta jeszcze nigdy nie widziałem brudnego, a nawet zakurzonego (a widziałem go już wiele razy)! Felgi to skręcany model RH o rozmiarze 17 cali i szerokości 8,5 z przodu, 10 z tyłu. Aby pasowały do samochodu zostały wypolerowane, w całości. Ich blask świetnie pasuje do reszty samochodu, przyciągając spojrzenia gdziekolwiek się pojawi… i o to chodzi!

Czy auto jest skończone? Jasne, że nie! Mimo tego, że jeździ i wygląda wspaniale, Łukasz „ma sporo pracy”. W końcu trzeba zrobić kompletny remont silnika i poskładać go na nowych częściach w sterylnej czystości. Przyda się także włożyć nowe wnętrze z ASO, a poza tym zawieszenie od remontu przejechało już kilka tysięcy kilometrów i pewnie też za chwilę będzie wymienione na nowe… 😉 Kocham tak dopieszczone w każdym detalu auta i uwielbiam ludzi, którzy z niesamowitym przywiązaniem do szczegółów dbają o swoje samochody!