BMW E28 535i Schulz Touring – 1987 – ok. 54000 PLN

Dziś prawdziwa perełka. Alpina, Schnitzer czy Baur są wszystkim znane, ale Schulz? W drugiej połowie lat 80-tych skonstruowali kombi na podstawie BMW E28, które idealnie wpisuje się w stylistykę rekina. Gdyby BMW zdecydowało się na produkcję kombi, powinno wyglądać właśnie tak! Zbudowane w ilości mniejszej niż 100 sztuk, dla pasjonatów BMW jest dziś łakomym kąskiem.
Continue reading

Zapowiedź: Klasyka głupcze! BMW E30

To czysty przykład prawdziwej kalsyki. Klasyczne BMW E30, klasyczny pakiet MT2 i klasyczne BBS RS. Niby nic ciekawego, sporo takich aut pewnie już widzieliście, ale to połączenie zawsze robi dobre wrażenie. Szczególnie kiedy pod maską drzemie delikatnie dłubnięte 2.8, które po prostu katapultuje ten wóz do przodu! Cała sesja wkrótce! Foty oczywiście Ziarnecki.pl

Mercedes na szprychach – czyli lowrider, który powstał w Polsce.

Ten merc niszczy system. Moim zdaniem to jeden z najlepszych projektów, jakie pojawiły się w tym roku w Polsce. W kraju gdzie większość klasyków to Golfy 1/2 i garść BMW (zazwyczaj E30) ukazuje się taki o to projekt. Bezkompromisowy, w swoim stylu, niekopiowany i jedyny w swoim rodzaju. Gratsy dla właściciela i dla ekipy meedia.pl, która skręciła klip o tym aucie. Zapraszamy do oglądania – to SPA dla waszych oczu.

Mercedes W108 Lowrider by Ciopek from meedia.pl on Vimeo.

Wystawa klasyków na DUB IT – jeszcze czas na zgłoszenia!

W tym roku, na genialnej imprezie DUB IT odbędzie się wystawa klasyków, której my, klasyczny.com patronujemy. Zgłaszajcie się, jeszcze jest czas! DUB IT to światowy poziom imprez, a w dodatku wjazd na nią jest… darmowy! Do udziału w imprezie można zgłosić się wypełniając formularz na stronie: http://dubit.pl/?page_id=136 To My prowadzimy selekcje i zadbamy o to by znalazły się tam same fajne auta! Nie zabraknie 100% klasyków, jaki i tych zmodyfikowanych w naszym, dobrym stylu 🙂






Poznańskie Klasyki Nocą – Fajnie jest!

Ostatnio kilka razy wybraliśmy się w czwartek wieczorem na Poznańskie Klasyki Nocą. Mogę powiedzieć tylko tyle – tam naprawdę fajnie! Wszystko zorganizowane wręcz książkowo, ilość i różnorodność aut niesamowita, a przyjacielska atmosfera panująca na zlocie zachęca do odwiedzin w każdym następnym tygodniu. Zobaczcie tylko jakie piękne auta tam są!

Jak widzicie – auta są różne, style różne, ale wszyscy bawią się świetnie. Wpadnij jeśli masz klasyka, a jak nie masz to wpadnij pooglądać – to lepszy pomysł niż siedzenie przed telewizorem w takie piękne letnie dni! Każdy czwartek, godzina 20.00, parking Term Maltańskich.

BMW E28 on customs!

Kiedy zobaczyłem pierwsze zdjęcie tego E28 kiedy jeszcze była w trakcie pracy, wiedziałem, że jak tylko będzie skończona, będę musiał się wybrać do właściciela na konkretną sesję zdjęciową. Niby nic specjalnego – ot, E28 w kolorze nawet jaki mamy na naszej E28… ale ten egzemplarz jest wyjątkowy!

A co to za felgi?!

Przewszystkim ma genialne felgi. Nie ma co ukrywać – to właśnie one przykuwają największą uwagę. Customowe felgi zrobione na zamówienie sprawiają, że wszyscy, którzy widzą to auto na zdjęciach czy na żywo pytają „a co to felgi, a co to za model?!, niech mi ktoś powie chce je mieć!” – Niestety takich felg po prostu nie można kupić! Przyjaciel Marcina wykonał dla niego specjalnie dedykowany komplet – jedyny na świecie. Bazą były takzwane TRX'y, czyli farbyczne felgi do starych BMW o nietypowym rozmiarze 16.6'. Mają piękny kształ środka, ale trochę mały rant i przede wszyskim – rozmiar, na który nie znajdziemy żadnych nowych opon. Rozwiazaniem tego problemu było kupno skręcanych felg o rozmiarze 17' i szerokości 9'. Taki zestaw skręcony z dwóch kompletów prezentuje sie niewiarygodnie dobrze. Polerowany rant pięknie świeci, złoty środek idealnie pasuje do koloru nadwozia, a felgi idealnie wypełniają nadkole. Super, po prostu super!

Nie taka zwykła!

E28 Marcina to dość ciekawy egzemplarz. Bronzitbeige to jeden z najładniejszych lakierów do E28, pasuje on do klasycznej lini E28 i jest po prostu piękny! Samochód ma dodatkowo kilka smaczków, które znacznie zwiększają jego atrakcyjnośc. Przednia dokładka, tylna lotka i piękne oryginalne pasy ozdobne na bokach karoserii. Marcin kupił E28 ze wszystkimi dodatkami już w standardzie, a po zakupie samochód wymagał jedynie odświeżenia i poprawy kilku elementów.

Czy kiedys mniej się wiercili?

Środek, mimo tego, że ma blisko 30 lat, wciąż wygląda jak nowy. Ilekroć wsiadam do 25-35 letniego BMW jestem zaskoczony jak świenie zachowany jest samochód. Chwile potem widzę kilkuletni model, który już teraz ma wytartą tapicerkę i kierownice. Czy kiedyś ludzie bardziej dbali o auta? A może po prostu Niemcy się kiedyś mniej się wiercili?

Mi pasuje!

Świetna baza, świetne nietuzinkowe koła i pięknie zadbane auto. Czego chcieć więcej? Dla mnie wszystko co potrzeba!




Mój Fiat 125p – oldschool racer!

Historia mojego dużego fiata i miłości do tej polskiej limuzyny jest dość długa. Tak, tak – to ten sam samochód, który kupiłem jeszcze przed Caddy, a potem wymieniłem go na Caddy,a potem…. czytajcie dalej! Kiedy zobaczyłem go jakiś rok temu na parkingu, był to obraz nędzy i rozpaczy. Zardzewiałe chromy, progi ulepione z pianki montażowej (tak zwany blacharz w sprayu), rozwalone wnętrze (indiwidual junky yard edyszyn), spłowiały lakier (niebieski mat z katalogu BMW), pękający szpachel (nadwozie kompozytowe) i felgi pomalowane srebrzanką razem z oponami (posrebrzane, drogie). Cena była dobra a kolor piękny, jednak mimo to ilość prac niezbędnych do wykonania przy aucie była ogromna. I kiedy mój rozsądek przemówił i już spakowałem się z powrotem do samochodu, wtem, moja wybranka przemówiła:

– i co, bierzemy? Ma taki ładny kolor i hak
– yyy no nie… dużo roboty
– no ale przecież to na spokojnie się zrobi, weźmy go!
– yyy no dobra, namówiłaś mnie.

W sumie, skoro chciała kanta, nie będzie mi o niego brzęczeć, niech ma! No i lepiej mieć mieć brzydkiego kanta niż wcale! 😀 Poza tym ten DF miał coś w sobie… ten lakier miał potencjał! Niewiele myśląc wybiegłem z auta.

Kant uratowany przed złomem

Kiedy już prawie sprzedawcy odjeżdżali, zatrzymałem ich i kupiłem to truchło. Tak, kupiłem sobie Fiata… do kompletnego remontu, ale to kolejny kant uratowany przed śmiercią złomową 🙂 Wtedy zaczęła się długa droga do tego, żeby samochód wyglądał tak jak teraz. Wymieniłem progi, pospawałem podłogę, zrobiłem zawieszenie, a potrzebny był nowy lakier i praktycznie wszystkie detale zewnętrzne. Zima zbliżała się wielkimi krokami, a ja dalej nie miałem auta do jazdy na zimę i 5-te auto pod domem zupełnie nie nadające się do tego. Wtedy właśnie pojawiła się opcja wymiany na caddy. Ze starym dostawczym VW jakoś niespecjalnie przypadliśmy sobie do gustu: był głośny, toporny, głośny, niewygodny, głośny i jeszcze głośny. Do tego – jakoś specjalnie mnie nie kręcił, a szkoda było go męczyć zimą jako dupowóz. Odkupił go ode mnie mój dobry znajomy, a ja miałem znowu trochę wolnej gotówki.

Wolę Fiata!

Tak, tak – choroba fiatoholika ujawniła się i przejrzałem allegro w poszukiwaniu Fiata. Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale zawsze kiedy nie mam swojego 125pe patrzę co tam rynku słychać i liczę na jakąś okazję do wzięcia. 125p to samochód, który z niewyjaśnionych powodów po prostu uwielbiam. Nie ma przecież ani fajnego silnika (jest wręcz słaby), zawieszenie działa jak zaprojektowane przed wojną, do tego awarie nie są mu obce, a o ładny egzemplarz już niezwykle trudno. Być może jestem dziwny, ale pięknie wylizany Mustang robi na mnie mniejsze wrażenie niż zadbany duży fiat, a jeszcze taki na kole i glebuni… Może to dlatego, że Fiatem jeździli rodzice gdy się urodziłem, i pamiętam swój lament jak go sprzedawali kilka lat później? Być może właśnie ta dramatyczna sytuacja w życiu zaważyła, że chce mieć swojego kanta!

Mój Ci on!

No więc patrząc na allegro, stwierdziłem, że ten mój był całkiem niezły i w sumie sporo już zrobiłem i ten kolor… Co zrobiłem? Yhy… odkupiłem swojego Fiata. Nie był mi zupełnie potrzebny, ba, nawet nie bardzo mam co z nim zrobić i kiedy nim jeździć, ale po prostu chce mieć tego polskiego klasyka w garażu. W moim odczuciu to najładniejszy samochód produkowany w Polsce. Tylko zobaczcie na tę linię, na te chromy, te kształty! Kiedy go odkupiłem był już po wymianie progów (którą ja zacząłem), sporej części podłogi, ale nie był jeszcze pomalowany. Oczywiście było pewne od początku, że zaraz to zrobię. Zająłem się także usunięciem badziewnych listew, przygotowaniem go do malowania i dodatkami. Po odebraniu od lakiernika już wyglądał świetnie, ale potrzebna była wymiana wszystkich detali.

Fiat pod telewizorem

W domu zbierałem wszystkie detale do Fiata i układałem je pod telewizorem, zastanawiając się kiedy będzie można z tego złożyć drugi egzemplarz! Miałem już przedni i tylny zderzak, komplet lamp, lusterka, kierunkowskazy, dekle, kierownicę i radio. Wszystko to czekało aż zima się skończy, a ja będę mógł zacząć grzebać w garażu. Chciałem, żeby mój Fiat był jakiś taki wyjątkowy, inny niż wszystkie. Wtedy pomyślałem, że czas zrealizować szalony pomysł sprzed lat – numery w stylu NASCAR! Sporo osób mówiło, że nie… inni, że może…, ale kurde to mój samochód! Więc zrobiłem sobie go tak, jak chciałem i ogromnie się z tego cieszę. Z tymi naklejkami dla mnie jest genialny, inny niż wszystkie, wyróżnia się i wnosi powiew świeżości. Kurde jak ja go lubię!

Morderca albo celebryta!

Ten samochodów w obecnej specyfikacji to istny morderca. Skręca przechodniom karki niemiłosiernie. Oglądają się wszyscy: starzy, młodzi, dzieci, robią mu zdjęcia i krzyczą – czuję się w nim jak celebryta! Ale jak to mówią „Fejm się zgadza” i jest dobrze 🙂 Mi jazda nim sprawia ogromną przyjemność, choć ze względu na dość niskie zawieszenie prędkość przelotowa również jest niska… z drugiej strony przechodnie mogą go dokładnie pooglądać. Dalszy plan na moje 125pe to jeździć nim na zloty w tym roku i trzymać, żeby nabierał wartości. Pewnie nie wygram nim konkursu piękności „shine & clean”, ale i tak go lubię! Jedno jest pewne, to w 100% moja wizja 125p! Jak wam się podoba?

Ale czemu akurat ten?

Zastnawiam się nad tym często, czemu właśnie postanowiłem uratować i zrobić tego fiata. Przecież na starcie można było kupić lepszy egzemplarz, byłoby mniej roboty, byłoby łatwiej. Ten samochód już umierał kiedy go kupiłem, ale w sumie się cieszę, że uratowałem go przed złomem – gdzie pewnie by skończył, gdyby nie ja. Teraz mam pewność, że nawet jeśli go kiedyś sprzedam (pewnie ze stratą) będzie miał się dobrze, bo nikt nie zezłomuje takiego fajnego auta 🙂 Mam dziwną masochistyczną przyjemność z tego, że zrobiłem ze złoma fajny wóz i teraz nim będę jeździł ha!


A poniżej galeria wszystkich zdjęć Fiata, jakie zgromadziłem w różnych stadiach jego rozwoju. A jak któryś hejter napisze, że „ZNISZCZYLISCIE PIĘKNEGO POLSKIEGO KLASYKA O NIEEEE!!!1!!!!1” to odrazu ban 🙂