o-autach

Porsche Cayman 718 – czyli jesteś za biedny.

Jakiś czas temu sprzedałem swojego Caymana 718, więc postanowiłem trochę opisać ten wóz. Ten wóz to był mój mokry sen. Wyglądał jak milion złotych, a kosztował tyle co dobrze wyposazony Superb. Tył napęd, boxer z turbiną i to umieszczony centralnie, no i nie oszukujmy się – Porsche. Co może być lepszego? Myślałem że nie wiele, jednak… Jednak ten wóz miał kilka ale, które naprawdę nie były fajne. To będzie taka szczera opinia, bo jak czytam dziennikarskie przedruki z materiałów prasowych, albo odczucia po przejechaniu 25km na prezentacji w słonecznej Hiszpanii, to… cóż, kilka rzeczy bym do tego dodał 🙂

Jednym zdaniem: To świetny wóz ale… jest ich kilka.

Czytając jakiekolwiek recenzje auta wszyscy rozpływają się nad jego prowadzeniem i lekkością i to prawda. To auto prowadzi się całkiem nieźle, pozwala na wiele i czuć że jest bardzo lekki i chętny do jazdy, jednak nie zawsze jazda nim to przyjemność. Kiedy na zewnątrz jest +20 stopni i jest sucho w aucie czujesz doskonale, sklejacie się z drogą, pokonujecie kolejne winkle i wszystko się zgadza. Kiedy temperatura spada, a nie daj bóg jest choć trochę wilgotno… nie jest już tak zabawnie. Przód mocno się uślizguje i czuć to nawet w tak prozaicznej sytuacji kiedy na parkingu pod lidlem próbujesz zaparkować.

Twój przód upokarzająca się śliga, zamiast po prostu zaparkować, przłużysz przodem jak e36 z zaspawanym dyfrem.

Kiedy szybciej wejdziesz w zakręt po mokrym lub nie nagrzanym asfalcie – znów płużenie. W codziennej eksploatacji to nie jest fajne bo jednak jeździłem nim cały rok. No i niestety – tak właśnie używa tego auta większość klientów. Ocenianie Caymana 2.0 przez pryzmat prowadzenia się po torze to bzdura jakich mało. Nikt nie jeździ tym po torze. Zapytacie „Dlaczego?!” Już tłumacze:

Bo jeśli „kupiłeś sobie Caymana 2.0” prawdopodobnie jesteś za biedny, że upalać wóz za kilkaset tysięcy po torze, a jednocześnie masz na tyle pieniędzy, żeby kupić sobie coś co na torze da znacznie więcej przyjemności.

To teraz silnik. Miałem bazowa wersja 2.0 300hp. Brzmiał doskonale, palił tyle co nic (średnie spalanie z 10 tysięcy kilometrów to UWAGA: 10.9l). Nie mniej jednak do miasta sie nie nadawał. Zimny chodzi okropnie, serce krwawiło kiedy jeździłem nim na krótkich dystansach. Klepał potężnie zanim w pełni się rozgrzał. Jeśli bardziej interesujesz się motoryzacją, to wiesz, że boxery tak mają. Jest to standardowy piston slap, ale jednak gdy silnik w Twoim nowym Porsche tłucze jak szalony tuż za Twoim uchem – już w myślach liczych ile będziesz musiał zostawić w serwisie. W Subaru też to słyszysz, ale tam silnik jest od Ciebie daleko. Tu tłoki chodzą tuż za Twoim uchem, więc słyszysz każdy najmniejszy stuk, a tych jest sporo. Używając Caymana na co dzień musisz przejechać te 15-20 min, żeby dodać gazu bez krwi w uszach, a to przeważnie czas kiedy ja musiałem go gasić.

Niestety był też bardzo nieelastyczny w średnim zakresie obrotów. Przeważnie silnik doładowane mają bardzo dużo mocy i momentu w średnim zakresie obrotów, ale ten nie. Zachowywał się bardziej jak silnik wolnossący. Z jednej strony było to świetne, bo kręcił się do 7500rpm i jechał naprawdę zacnie do samego końca. Z drugiej przez długą skrzynię nie mogłeś tego wykorzystać w zasadzie nigdzie. Cisnąc pedał do końca, trzeci bieg wbijasz na autostradzie – bo PDK jest potwornie długie, ale o tym niżej.

Zastanawiasz się po co silnik ma być elastyczny? Przecież jest przepotężnie szybkie i świetnie działające PDK. Już tłumacze. Porównując PDK do chociażby skrzyni z BMW ZF 8HP mam do niej sporo zastrzeżeń. Skrzynia świetnie działała na wysokich prędkościach obrotowych, np. na torze, ale w ruchu miejskim jest gorzej. (Po raz kolejny powtórze – po co używać to na torze?! To nie GT4!) Przy redukcjach robi międzygazy, przy zamianie biegu do góry czy w dół jest brutalnie szybka, tylko ile % czasu to wykorzystasz? Po mieście nawet nie pobawisz się biegami zmieniając biegi w górę i w dół, a to zasługa długości przełożeń, które chyba zostały zaprojektowane do czegoś innego niż bazowej wersji 718. W tej skrzyni 2-ka kończy się przy 129km/h – czyli w ruchu drogowym masz ogromne pole do zabawy biegami. Możesz wbić… aż 1 i 2. Koniec. Przekraczasz prędkość nawet poza obszarem zabudowanym. Jeżdżąc 718 zawsze masz niskie obroty na 3-4-5 biegu i nie czuć wcale tej lekkości samochodu, skrzynia lekko zamula. Kiedy dodajesz gazu niechętnie redukuje, a jeśli to robi to naprawdę jest mocny zryw – zupełnie niepotrzebnie. Można by było płynniej, lepiej, a dolne biegi mogłyby być znacznie krótsze. No i Do tego ruszanie ze świateł – w ZF 8HP to jest mięciutkie i niezauważalne, tu podjeżdżając ze świateł czujesz i słyszysz jak skrzynia i sprzęgło się męczą. Jak auto rusza, sprzęgło się uślizguje, a biegi twardo wchodzą. Naprawdę czujesz, że męczysz to auto stoją w korkach.

W PDK drugi bieg kończy się przy 129 km/h – czyli w ruchu drogowym masz ogromne pole do zabawy biegami. Możesz wbić… aż 1 i 2. Koniec.

W środku masz genialną pozycję za kierownicą. Wsiadasz i jesteś u siebie. Nic nie wymaga zmiany, ustawienia, od razu czujesz, że siedzisz w dobrym aucie. Bazowe fotele są mega wygodne nawet w dalszej trasie a kierownica świetnie leży w rękach. Piękne zegary i wskazówki oraz wkomponowany wyświetlacz, no ale żeby nie było tak różowo – w 2019 roku (z tego był mój cayman) każdy ma telefon komórkowy – ale projektanci Porsche mają to gdzieś, bo w całym aucie nie ma absolutnie najmniejszego miejsca żeby go gdzieś położyć. To taka mała rzecz, a tak bardzo drażni. Nie wiem czemu ktoś dalej się oszukuje, że ludzie podczas jazdy tylko jadą i wcale nie kładą telefonu w aucie tylko mają go w kieszeni. To tak nie działa. Ile razy ten telefon gdzieś mi spadł, gdzieś upadł, gdzieś go zgubiłem. Naprawdę to nie jest fajne. Jasne można założyć uchwyt, ale nic nie drażni mnie bardziej niż te chińskie uchwyty na pięknej desce. Na pewno też zaskoczyło mnie wygłuszenie, a w zasadzie jego brak.

Powyżej 100km/h zapomnij że pogadasz przez telefon. Mogłeś krzyczeć do zestawu głośnomówiącego, ale to i tak nic nie dało bo z drugiej strony słyszałeś tylko “coooo? NIC NIE SŁYSZEEEE”.

Więc szukasz tego telefonu po kieszeniach i próbujesz się przełączyć na słuchawkę, a telefon spadł na podłogę, albo między fotele… bo nie ma półki. To detale, jednak ważne. Pomijając je – całe wnętrze jest genialne i po prostu ładne. Gdy patrze na tablety przyklejone do desek rozdzielczych nowych Mercedesów – coś w środku mówi mi „spie*dalamyyyyyy”. Wnętrze w 718 jest po prostu piękne, ładnie zrobione, stylowe, a duży obrotomierz na środku zegarów sprawia, że wiesz, do czego to auto służy.

Wygląd – tego nie muszę komentować, każdy wie jak jest, dla mnie osobiście w kolorze żółtym 12/10. Choć w przyjeżdżając nim na spotkanie biznesowe – kilka razy zamiast biznesu było

„- uuuuu kolego auto za milion, to chyba za drogo macie w tej firmie?

– To kosztowało tyle co Pana Superb

– yhym, ta, ta…”

Z jednej strony to głupie – z drugiej, tak niestety wygląda mentalność naszych rodaków. Jeśli prowadzisz firmę i stać Cię na taki wóz – znaczy że oszukujesz, a już na pewno bierzesz za dużo. Szybko to zauważyłem i na spotkania biznesowe jeździłem… E36 🙂 Nic tak nie łamie lodów na starcie jak, krótka dyskusja „ooo panie kiedyś to było, kiedyś to robili te auta, i ten silnik 6cyl piękna sprawa!”

Faktycznie często zdarzało się tak, że ludzie oceniali go nie na 200-300k a na 700-900k, więc jeśli lubisz wk*rwiać sąsiadów – to auto jest dla Ciebie doskonałe.

Mi to w pewnym momencie zaczęło mocno przeszkadzać. Oceniając to zupełnie z boku – to po prostu bardzo ładne auto. Szczególnie w krzykliwym kolorze, wygląda po prostu niecodziennie i zwraca uwagę każdego. Od małych dzieci które krzyczą „TATA WYŚCIGÓWA!!!” po starszych, którym wpadła w oko niecodzienna sylwetka.

Po tym tekście możecie poczuć moje lekkie rozczarowanie tym autem – i w rzeczywistości trochę tak jest. Po prostu oczekiwałem od niego bardzo, bardzo dużo. Był moim marzeniem (takim osiągalnym marzeniem) i w mojej głowie był autem idealnym do wszystkiego. Nie widziałem żadnych przeciwskazań, żeby używać go na codzień (bo w końcu ile razy jadę z kimś w aucie?) i mieć z niego sporo frajdy, ale jednak przeznaczenie tego samochodu jest po prostu inne.

Cayman sprawdzi się doskonale, kiedy planujesz go używać jako trzecie auto w rodzinie. Tylko jeśli masz wolne 200-300k to nie lepiej kupić używane 911?

W nowych autach uwielbiam ich wszechstronność i przyjemność z jazdy na codzień. Te drobne udogodnienia, które sprawiają, że po kilku czy kilkunastu godzinach za kółkiem jednego dnia, nie jesteś specjalnie zmęczony. Tu trochę tego brakowało. Cayman to przede wszystkim samochód, który daje masę frajdy z jazdy w dobrych dla niego warunkach. Jeśli bierzesz go na przejażdżkę w góry jest po prostu cudownie. Rozgrzany silnik na wysokich obrotach brzmi genialnie, zieje na Ciebie nienawiścią z wydechu, a słabe w mieście PDK w górach działa szybko i brutalnie niczym AK47. Wtedy kompletnie nie zauważasz tych wszystkich drobnych minusów. Cieszysz się że 2020 roku wyprodukowane zostało auto, które jest tak pierwotne.

Czy kupiłbym Caymana jeszcze raz – nie. Kupiłbym za to wersję GT4 i nie oszukiwał się, że można używać jej na codzień.